Shinrin-yoku – japoński sposób na zdrowie, polski sposób na wakacje (?)

Kończy się czerwiec. Za nami pierwsze upalne dni, letnie burze, dzieci niedługo dostaną świadectwa. Większość z nas wkrótce wybierze się na urlop. Niektórzy starannie zaplanowali harmonogram wyjazdów, inni czekają na interesujące propozycje znajomych albo spakowali już walizki i z wypiekami na twarzach śledzą oferty last minute.
To, dokąd się wybieramy, w dużym stopniu zależy od naszych finansowych możliwości. Ale nawet przy skromnym budżecie pozostaje wybór: zatłoczona miejscowość, tętniąca życiem przez całą dobę albo cisza, zieleń, kontakt z przyrodą. Jeśli chcemy naprawdę odpocząć, powinniśmy udać się do… lasu – i jak najczęściej tam wracać, choćby na krótki, sobotni spacer.
„W żar epoki użyczą wam chłodu / Tylko drzewa, tylko liście” – pisał Jonasz Kofta. Dla naszego zdrowia najlepiej byłoby wydostać się poza granice miejskiego krajobrazu i znaleźć się w środowisku , które kiedyś było naszym naturalnym schronieniem. Japończycy mają nawet na taką wycieczkę specjalne określenie – shinrin-yoku – czyli zanurzenie się w lesie. Odkąd, w 1982 roku, japoński minister zdrowia zalecił swoim rodakom leśne spacery, wpływ shinrin-yoku na ludzkie zdrowie i samopoczucie był wielokrotnie badany. Zatem: co możemy zyskać?
Kontakt z leśnym środowiskiem służy naszemu układowi krążenia. Okazuje się, że zaledwie kwadrans wśród drzew obniża ciśnienie krwi i tętno. Krótka wycieczka po lesie (i to niezależnie od pokonanego dystansu!) obniża poziom cukru we krwi osób chorych na cukrzycę. Jednak na szczególną uwagę zasługuje zbawienny wpływ leśnej scenerii na układ nerwowy. Większość naszych narządów jest „podłączona” do dwóch grup włókien nerwowych o przeciwstawnym działaniu. Dzięki temu mogą funkcjonować w trybie mobilizacji (do ucieczki lub walki) albo relaksu. Współcześnie nieczęsto mamy do czynienia z realnym zagrożeniem życia, ale warunki pracy, zatłoczone ulice i pośpiech sprawiają, że coraz więcej z nas chodzi z wiecznie zaciśniętym żołądkiem i napiętymi mięśniami. Układ nerwowy ciągle wysyła sygnały wzywające do walki, ale „wrogiem” jest tryb życia, a z nim nie sposób wygrać. Ratunkiem może być spacer po leśnych ścieżkach – taka forma spędzania czasu powoduje, że nerwy wprawiające organizm w stan gotowości obniżają swoją aktywność, za to wzmacnia się sygnał płynący z części układu nerwowego działającej odwrotnie. To tak, jakby wszystkie nasze narządy otrzymały wiadomość – tu i teraz jest bezpiecznie – i dostały szansę dostosowania swojej pracy do sprzyjających warunków. Za wycieczkę do lasu wdzięczna będzie również nasza kora przedczołowa, czyli część mózgu odpowiedzialna za procesy zaawansowanego myślenia. W zetknięciu z leśnym krajobrazem jej aktywność spada, a to oznacza stan relaksu. Shinrin-yoku powoduje także obniżenie poziomu kortyzolu, nazywanego hormonem stresu. Nadmiar tej substancji jest dla organizmu bardzo niekorzystny – między innymi zaburza odporność i ma udział w rozwoju depresji.
Pomiar różnych parametrów fizjologicznych to jedno, ale równie ważne jest to, że uczestnicy zdrowotnych wycieczek do lasu sami relacjonują poprawę samopoczucia. Mają wrażenie większej witalności, za to niższego napięcia, lęku, złości, wrogości i zmęczenia. Dobroczynne efekty (choć zwykle nieco słabsze) są widoczne nie tylko u spacerowiczów. Niektórych pewnie ucieszy wiadomość, że samo siedzenie w lesie jest bardzo korzystne dla zdrowia.
Dlaczego działanie lasu jest szczególne? Być może dlatego, że był naturalnym środowiskiem naszych przodków, w którym mogli czuć się bezpiecznie. A może to kwestia oddziaływania na wiele zmysłów na raz? Wybierając się do lasu, poddajemy się działaniu łagodnej dla wzroku zieleni, słuchamy śpiewu ptaków i szumu drzew, oddychamy świeżym powietrzem (do tego większość osób lubi zapach drzew iglastych), dotykamy mchu i kory drzew. Tak -nawet to, czego dotykamy, jest ważną kwestią! Kontakt z niemalowanym drewnem (takim, w jakie „odpukują” przesądni) zazwyczaj odbieramy jako dużo przyjemniejszy, niż z drewnem pokrytym farbą lub z kamieniem.
Lasy zajmują niemal ¼ powierzchni Polski, dlatego zorganizowanie krótkiego wakacyjnego wypadu nie powinno stanowić problemu. Shinrin-yoku to forma relaksu warta polecenia nawet najbardziej zestresowanym. Okazuje się, że największą poprawę samopoczucia zauważają te osoby, które przed wyprawą do lasu najgorzej oceniają swój stan psychiczny.

Małgorzata Libman-Sokołowska

Bum Jin Park, Yuko Tsunetsugu, Tamami Kasetani i wsp. The physiological effects of Shinrin-yoku (taking in the forest atmosphere or forest bathing): evidence from field experiments in 24 forests across Japan. Environ Health Prev Med 2010; 15: 18–26.
Yuko Tsunetsugu, Bum-Jin Park, Yoshifumi Miyazaki. Trends in research related to ‘‘Shinrin-yoku’’ (taking in the forest atmosphere or forest bathing) in Japan. Environ Health Prev Med 2010 15: 27–37.