Tylko dla słabych? Przyjaźń za pieniądze? O psychoterapii.

Choroba psychiczna to nadal temat bardziej wstydliwy niż grypa, cukrzyca czy nowotwór. Tymczasem aż jedna czwarta z nas w którymś momencie życia przeżywa problemy psychiczne wymagające specjalistycznej interwencji. Funkcjonujemy w rzeczywistości, która obciąża nasze układy nerwowe, nieustannie zalewając nas informacjami.
Jesteśmy narażeni na działanie wielu czynników negatywnie wpływających na nasze zdrowie psychicznie. Wśród nich Światowa Organizacja Zdrowia wymienia zjawiska o ogromnym zasięgu: globalny kryzys finansowy i powiązane z nim trudności socjoekonomiczne, jak na przykład bezrobocie wśród młodych ludzi. Na szczęście tabu związane z zaburzeniami psychicznymi i terapią z roku na rok słabnie. Wiele osób publicznych zaczyna mówić otwarcie o swoich kryzysach i zaburzeniach, o leczeniu farmakologicznym i psychoterapii. Problemem pozostaje brak powszechnej i rzetelnej wiedzy dotyczącej metod terapeutycznych. Wiedza ta zastępowana jest przez szkodliwe stereotypy. Poniższy zestaw popularnych poglądów na temat psychoterapii składa się przede wszystkim z nieporozumień, które utrudniają podjęcie leczenia lub negatywnie wpływają na współpracę między pacjentem a terapeutą. Przyjrzyjmy się uważnie tym stwierdzeniom i zastanówmy się, na ile są zgodne z prawdą.
PSYCHOTERAPIA:
1. To taka przyjaźń za pieniądze. Przyjaciele często pomagają w przezwyciężeniu trudności, ale czasem są wobec nich bezradni. Wtedy warto udać się do psychoterapeuty – niekoniecznie „za pieniądze”. Relacja z psychoterapeutą, w przeciwieństwie do przyjaźni, jest asymetryczna. Terapeuta nie będzie nam zbyt wiele opowiadał o swoim życiu, dzielił się własnymi problemami. Poświęci uwagę wyłącznie naszym sprawom. Spojrzy na problem z pewnego dystansu i nie da się ponieść własnym emocjom – co naszym bliskim może się zdarzyć, kiedy opowiadamy im o swoich kłopotach. Psychoterapeuta udzieli nam wsparcia, ale nie będzie dawać przyjacielskich „dobrych rad”, które nie zawsze okazują się dobre.
2. Służy do wygadania się. Opowiedzenie o trudnych rzeczach to ważny element psychoterapii. Pozwala nam otworzyć się, doświadczyć tłumionych emocji i uporządkować naszą wiedzę o tym, co się z nami dzieje. Wszyscy chcemy od czasu do czasu być wysłuchani przez cierpliwą, rozumiejącą osobę, jaką może być terapeuta. Jednak od tego terapia dopiero się zaczyna. Przed nami wiele pracy, wspólnego szukania przyczyn i rozwiązań problemów, często także pracy poza sesjami. Choć terapeuci prezentujący różne nurty psychoterapeutyczne różnią się poziomem aktywności w czasie spotkań, nigdy nie ograniczają się do samego słuchania.
3. Jest dla słabych. Niewielu ludziom udaje się przejść przez życie bez momentów zwątpienia czy załamania. Czy to znaczy, że pozostali są słabi? Czy to, że podejmując psychoterapię, szukamy rozwiązań, sprzymierzeńców, stajemy oko w oko problemami, naprawdę świadczy o naszej słabości?
4. To to samo co psychoanaliza. Polega na „grzebaniu” w dzieciństwie. Po pierwsze: Wiele współczesnych szkół psychoterapii wywodzi się z psychoanalizy, ale klasyczną psychoanalizą aktualnie zajmuje się niewielu terapeutów. Po drugie: Trudno znaleźć podejście terapeutyczne, które zupełnie pomijałoby relacje z rodzicami. To, że mają znaczący wpływ na nasze dorosłe życie, nie ulega wątpliwości, dlatego nie można ich przemilczeć. Psychoterapia zawsze służy do pokonywania aktualnych trudności, więc nie pozostaje w przeszłości, choć może się do niej odwoływać.
5. Gorzej leczy niż leki. Nie wszystkie zaburzenia psychiczne nadają się do leczenia farmakologicznego, nie wszystkie – do psychoterapii. Badania pokazują, że w wielu przypadkach warto łączyć obie formy terapii. Neurobiolodzy dokonali bardzo ciekawego odkrycia: psychoterapia powoduje korzystne zmiany w funkcjonowaniu mózgu – takie same, jak stosowanie leków przeciwdepresyjnych.
6. Naprawi wszystko, co jest nie tak. Psychoterapia nie jest rozwiązaniem dla osób, które swoją rolę chciałyby ograniczyć do połknięcia tabletki o wyznaczonej porze. Decydując się na tę formę leczenia, warto przygotować się na, miejscami ciężką, pracę. Terapeuta nam towarzyszy, wskazuje drogę, ale wynik leczenia w dużym stopniu zależy od naszego zaangażowania. Warto pamiętać, że indywidualna psychoterapia nie zagwarantuje również uzdrowienia naszych bliskich relacji, bo odpowiedzialność za nie spoczywa na obydwu stronach.
7. Od razu poprawia samopoczucie. U psychoterapeuty możemy czasem poczuć się jak u dentysty – poruszane w trakcie sesji sprawy są często bardzo bolesne. Nie zawsze wychodząc z gabinetu będziemy czuć się doskonale, choć terapeuta zadba o to, żebyśmy byli przynajmniej „w jednym kawałku”. Poza tym psychoterapia to proces, który wymaga czasu – kilku miesięcy lub lat – bo zmiany w nas zachodzą stopniowo. Pozwalamy dentystom na borowanie, bo wiemy, że w końcu ubytek zostanie uzupełniony i ostatecznie pozbędziemy się bólu. Z psychoterapią jest podobnie – ale w tej dziedzinie nie wynaleziono znieczulenia.

Małgorzata Libman-Sokołowska