Beautiful woman relaxing on the beach lying on sunbed

„Tanoreksja”: słońce jak narkotyk

O tym, jak tragiczne następstwa mogą mieć godziny beztrosko spędzone na plaży lub w solarium, chyba nie trzeba już nikogo informować. Wiele zostało powiedziane o roli promieniowania UV w powstawaniu nowotworów skóry, o konieczności używania kremów z filtrem, o alternatywnych sposobach nadawania skórze pożądanego odcienia. Dodatkowo od kilku lat redaktorzy czasopism – tych o modzie i urodzie – próbują przemycić do umysłów czytelniczek komunikat „opalenizna jest niemodna”.
A jednak właściciele gabinetów z łóżkami opalającymi nadal zarabiają, a nad każdym morzem świata można spotkać ludzi w kolorze ciemnoczerwonym, z radością narażających swoją skórę na dalsze zniszczenia. Czy osoby, które zamieniają swoje ciała w skwarki, są zwyczajnie niedoinformowane? Okazuje się, że nie. Za to wiele z nich cierpi z powodu tak zwanej tanoreksji czyli uzależnienia od opalania.
Tanoreksja nie została oficjalnie uznana za zaburzenie psychiczne, jednak część specjalistów zalicza ją do grupy tak zwanych uzależnień behawioralnych (czyli od wykonywania pewnych czynności). Osoby opalające się bez opamiętania, przejawiają bardzo podobny wzorzec zachowania do widocznego u uzależnionych od alkoholu. Na przykład: budząc się rano, myślą o opalaniu, denerwują się, kiedy ktoś im mówi, żeby skończyły się opalać, czują się winne, gdy opalają się zbyt długo, ale choć próbują przestać, nie potrafią. Zdarza się też, że z powodu opalania zaniedbują inne czynności, pracę, naukę, swoją rodzinę i znajomych. Nie zrażają ich problemy zdrowotne spowodowane opalaniem, jak na przykład dotkliwe oparzenia.
Uzależnieni od opalania chcą przede wszystkim dobrze wyglądać, a skóra jest najczęściej przedmiotem ich nadmiernej uwagi. U części z nich ciągłe wystawianie się na działanie promieni UV może być wynikiem dysmorfofobii – chorobliwego lęku wywołanego przekonaniem, że ich ciało jest nieestetyczne. Co mniej oczywiste – i bardzo ciekawe dla poszukiwaczy biologicznych uwarunkowań tanoreksji – większość osób „uzależnionych” uważa opalanie się za sposób na poprawę samopoczucia i relaks. Istnieją co najmniej dwa mechanizmy, odpowiadające za poprawę nastroju pod wpływem promieni ultrafioletowych. Jeden z nich związany jest z uwalnianiem substancji z grupy endorfin, drugi – z utrzymywaniem wysokiego stężenia serotoniny. W tym kontekście pozytywne doznania stałych klientów solariów wydają się realne i całkowicie uzasadnione. Sprawdzono również, że amatorów opalania nie da się oszukać: preferują łóżka emitujące promieniowanie UV, nawet jeśli mają do wyboru drugie urządzenie, wyglądające tak samo, ale nieemitujące fal ultrafioletowych.
Dlaczego nie wszyscy wpadamy w nałóg opalania? Tak jak w przypadku innych uzależnień zależy to od pewnych predyspozycji. Tanoreksja jest zdecydowanie domeną kobiet – i to młodych. Wydaje się również, że na to uzależnienie bardziej podatne są osoby o ciemniejszej karnacji, co wynika z uwarunkowań biologicznych. Ważnym czynnikiem sprzyjającym tanoreksji może być także występowanie sezonowej depresji. Korzystanie z solarium dla niektórych osób jest skutecznym (ale nieroztropnie stosowanym) lekiem na tego rodzaju wahania nastroju. Na koniec warto podkreślić, że wystawianie skóry na promienie słoneczne jest bardzo pożyteczne – między innymi chroni przed niedoborami witaminy D i łagodzi niektóre stany zapalne. Nie w tym rzecz, by całkowicie unikać słońca – wystarczy zachować umiar.
Małgorzata Libman-Sokołowska
Kourosh AS, Harrington CR, Adinoff B. Tanning as a Behavioral Addiction. The American Journal of Drug and Alcohol Abuse 2010; 36: 284-290.